Trudna praca przy tłumaczeniach symultanicznych

Większości ludzi praca tłumacza kojarzy się raczej z wielogodzinnym przesiadywaniem za biurkiem przed komputerem i przekładaniem różnych pism, książek, czasopism, tekstów filmów z jednego języka na drugi. W tym wypadku praca faktycznie nie jest specjalnie trudna, ale na pewno żmudna i wymaga dobrej znajomości języków obcych. Tłumacz musi bowiem doskonale rozumieć obce słowa i sformułowania tak, aby jak najbardziej poprawnie oddawać kontekst zdań. W przypadku tych tłumaczeń może on jednak na spokojnie wszystko przemyśleć i korygować ewentualne błędy. Tłumaczenia symultaniczne to jednak kawał ciężkiej roboty.

Tłumaczenie symultaniczne polega bowiem na przekładaniu tekstu na żywo. Jest to jednak tekst mówiony. Tłumacze tego typu biorą udział na przykład w międzynarodowych konferencjach. Obsługują osobę z danego kraju i tłumaczą rozmowy z jednego języka na drugi. Tłumaczenie symultaniczne jest naprawdę niezwykle trudne. Tłumacz musi na szybko w głowie układać sobie dokładny szyk zdania, jego zarys oraz sens wypowiedzi i przełożyć to na drugi język tak aby był zrozumiały dla słuchacza. O pomyłkach nie ma tutaj żadnej mowy. Często są to spotkania głów różnych państw i ewentualna zła interpretacja słów mogłaby mieć naprawdę bardzo złe skutki. Każdy wie jak wypowiadają się ludzie na żywo. Są to często zbitki przerywników ze słowami wypowiadanymi w złej kolejności. Wyobraźmy sobie teraz przetłumaczenie takiego telewizyjnego wywiadu dosłownie na żywo na inny język. Zadanie jest niezwykle trudne.

Tłumaczem symultanicznym zdecydowanie nie może być każdy i trzeba mieć do tego po prostu dar. Odzwierciedleniem tego daru są specjalne egzaminy jakie muszą zdawać ci ludzie. Tylko zdanie tego egzaminu może zakwalifikować daną osobę do takiej pracy.